środa, 12 października 2011

Poszukiwaczu - archiwum to nie wszystko!

Prosta zasada i znana prawda od dawna. Jednak mimo tego większość osób poszukujących swych korzeni ogranicza swe działania wyłącznie, bądź niemal wyłącznie, do odwiedzania archiwów. Założenie proste - skoro w aktach stanu cywilnego, metrykaliach, księgach sądowych znajdujących się w archiwach mogę odnaleźć najwięcej na temat swoich przodków, nie ma potrzeby szukania gdzie indziej.

Jest to jednak rozumowanie błędne. Co z tego, że wiemy jak nazywał się nasz 8*pradziad skoro nie mamy zielonego pojęcia jak mieszkał, czym się zajmował, w jakim kontekście społeczno-gospodarczo-historycznym przyszło mu żyć.
Dlatego właśnie, równie istotne jak wertowanie starych ksiąg dokumentujących urodzenia, małżeństwa i zgony, jest zaglądanie do bibliotek, księgarń czy też antykwariatów. Naprawdę warto czasem poświęcić trochę swego czasu i pieniędzy na nabycie lektury, która przybliży nam czasy naszych przodków. W końcu świat się zmienia - niemal nic nie jest takie same jak kiedyś.

Prosty przykład - będąc dzisiaj w BUL-e, miałem okazję przejrzeć na szybko książkę z 1974 r. gdzie znalazłem zdjęcia szkoły elementarnej z okresu Królestwa Polskiego. Niby nic niezwykłego, ot zwykła parterowa chałupa pokryta gontem - jednak fotografia ta jest dla mnie o tyle ważna, gdyż pozwala mi zobaczyć w jakich warunkach pracował mój 3*pradziad, który był nauczycielem właśnie w takiej szkole. Zwłaszcza, że nie znalazłem zdjęcia pokazującego ten (bądź podobny) budynek w Internecie...

Drugi przykład - jedna linia moich przodków żyła w obrębie jednej parafii przez okres blisko 100-letni. Z racji tego iż wielokrotnie przejeżdżałem przez miejscowość gdzie znajduje się kościół parafialny nie zastanawiałem się czy wcześniej wyglądał on wcześniej. Przyjmowałem, że od czasu wybudowania w tym miejscu murowanej świątyni nie zmieniała się ona - po prostu postawiono ją w kształcie takim jaki znam teraz. Jakież było moje zdziwienie gdy, przypadkowo, natknąłem się na fotografię przedstawiającą zupełnie inny budynek! Zresztą, proszę spojrzeć samemu:

Pod tym adresem (jest to strona rodzinna p. Andrzeja Grobera), można zobaczyć kościół w Zadzimiu około 1939 r.:

Kościół w Zadzimiu - widok z 2010 r.

Duża różnica prawda? :)

Choćby dlatego, dla takich detali i niespodzianek, warto czasem zajrzeć w inne miejsca niż archiwum..

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza