czwartek, 19 stycznia 2017

Zupełnie nowa Geneteka

Wielokrotnie na forum genealogów czytałem propozycje różnych ludzi aby jakoś udoskonalić i zmodyfikować Genetekę. Dodać nowe pola wyszukiwania, uwzględnić nazwiska świadków i zgłaszających, pokazać w wynikach nowe dane. Jednak przez całe lata wszystkie takie pomysły były od razu utrącane przez osoby zarządzające Geneteką krótkim i donośnym stwierdzeniem „nie da się”, po którym następowała cała litania powodów dlaczego to jest niemożliwe. I a to możliwości techniczne na to nie pozwalały, a to spowolniłoby to działanie całej bazy, a to dodatkowe dane nie są tak istotne dla poszukujących etc. etc. I tak jakoś to trwało przez lata aż do dzisiejszego poranka gdy gruchnęła wieść, że Geneteka się zmieniła i są nowe opcje wyszukiwania!

czwartek, 12 stycznia 2017

Tadeusz i Ewa Sarneccy w zasobach United States Holocaust Memorial Museum Archives

Internet nieustająco mnie zaskakuje. Niby wydaje mi się, że już wszystko co miałem odnośnie danej osoby odnaleźć, to już odnalazłem i co miało pokazać się na jakiejś stronie, to już się ukazało. Może jednak zacznę od początku :)

Moja rodzina nie ma wśród swoich członków żadnych znaczących bądź znanych postaci. Niestety ani ceniony malarz Tytus Czyżewski, ani botanik Wojciech Maksymilian Adamski nie są ze mną spokrewnieni. Żadnych senatorów, generałów, wielkich pisarzy. No nic, a nic, nikim nie można się pochwalić przed znajomymi – sami rolnicy, mieszczanie i prosta szlachta ;)

Ale jak to się mówi, od każdej zasady istnieje jakiś wyjątek i akurat moja rodzina idealnie wpisuje się w tę regułę. Mam bowiem wśród krewnych jednego rodzynka, kogoś o kim mogę powiedzieć, że jest „znany i ceniony” (wprawdzie w baaardzo wąskim gronie, ale zawsze) i pojawia się na łamach „Polskiego Słownika Biograficznego”. Tak, tak właśnie mogę powiedzieć o bracie mojej prababci Tadeuszu Sarneckim – łódzkim poecie, publicyście, działaczu konspiracyjnym w okresie II wojny światowej (jeżeli o nim nigdy nie słyszałaś/-eś to pod tym adresem umieszczono jego bardzo dobry biogram)! :)

wtorek, 13 grudnia 2016

Jednak kupiłem

Ostatnio napisałem na temat wystawienia na Allegro dokumentu związanego z moją rodziną. Wprawdzie nie najbliższą rodziną, ale jednak dotyczący siostry stryjecznej mego dziadka, więc znowu też nie tak odległej. We wpisie podniosłem kwestię moich wątpliwości czy kupować ten dokument. Cóż... następnego dnia po opublikowaniu posta, w okolicach południa, podjąłem decyzję, że jednak muszę go mieć ;) Szybkie zalogowanie się na portalu, sprawdzenie czy nikt mnie nie ubiegł (na szczęście nie, uff!), kilka kliknięć i już wszystko było załatwione i zapłacone. Trzeba było teraz poczekać tylko na listonosza.

Oczywiście, listonosz przychodzi z przesyłkami wtedy kiedy nie ma nas w domu. Dzisiaj więc musiałem pojechać z wypisanym awizo na swoją pocztę, by odebrać czekającą na mnie przesyłkę. Dobrze, że odbiór paczuszki nie zajął długo, a sama przesyłka przetrwała podróż bez uszczerbku.

piątek, 9 grudnia 2016

Dokument na Allegro

Przedwczoraj otrzymałem od krewnego (nota bene poznanego dzięki temu blogowi), e-mail z wiadomością, że odnalazł jakąś metrykę, którą podsyła w załączniku. Po otwarciu załącznika rzuciły mi się w oczy trzy rzeczy. Po pierwsze, przesłany skan dotyczył mojej dalszej rodziny (a dokładniej córki brata mego pradziadka Antoniego Czyżewskiego). Po drugie to nie była zwykła metryka sporządzona w kościele, a metryka wydana „na użytek spisu wojskowego lub ksiąg ludności” (powiedzmy, że jest to coś podobnego do dzisiejszych odpisów z USC). Trzecią zaś rzeczą, której nie sposób było nie zauważyć był znak wodny w jednym z rogów skanu, który w oczywisty sposób wskazywał, że dokument ten był bądź wciąż jest wystawiony albo na naszym najpopularniejszym serwisie aukcyjnym albo na stronie jednego z antykwariatów.

Szybkie poszukiwania w Internecie pokazały, że dokument wisi sobie spokojnie na Allegro i można go nabyć za stosunkowo niską kwotę. Walka z myślami, czy warto go mieć, czy warto wydawać nawet te kilkanaście złotych na ten świstek, przecież to nawet nie jest najbliższa rodzina? Kupić, czy nie kupić?

piątek, 18 listopada 2016

Porządki na blogu, porządki w plikach

Skoro wziąłem się za porządki na blogu, to postanowiłem także uporządkować moje genealogiczne papiery oraz pliki na dysku, które zgromadziłem przez tych kilka lat. Powoli to idzie, ale skoro już zacząłem tę robotę, to głupio się wycofać na samym początku drogi.

Na razie ładnie poukładałem wszystkie wydruki, kserokopie i notatki w segregatory i teczki. Na dokładne i systematyczne ułożenie tego wszystkiego przyjdzie czas, muszę najpierw opracować jakiś sensowny i czytelny system gromadzenia i układania tych informacji. Z kolei w plikach komputerowych na pierwszy rzut poszły zebrane skany dokumentów ASC i metrykaliów. Brak pomysłu jak je opisywać (albo w ogóle ich nie opisanie) w końcu się na mnie zemścił. Muszę się więc teraz mierzyć z kilkoma setkami plików, które opisywałem przez ten czas wg kilku różnych systemów albo po prostu przerzucałem do folderu „do opracowania” (niektóre z nich leżą tam od 2012 r.!). Mam za swoje, oj mam…

czwartek, 17 listopada 2016

Trochę zmian na blogu

Jak już pewnie moi Drodzy Czytelnicy i przypadkowi Odwiedzający zauważyli, od kilku dobrych dni wygląd bloga zmienił się dość diametralnie. Trochę pobawiłem się z  kolorystyką i delikatnie wpłynąłem na styl czcionki i samych wpisów. Dodałem też kilka zakładek u góry oraz powoli zaczynam je tam porządkować i systematyzować. Niedługo mam zamiar zacząć tworzenie dalszych podstron, dotyczących w szczególności poszczególnych gałęzi mego wywodu oraz być może stworzę indywidualne strony dla niektórych przodków i krewnych.

To jednak pieśń przyszłości. Na razie chcę zakończyć proces przemodelowania bloga, czeka mnie m.in. wrzucenie jednolitych wymiarowo zdjęć do napisanych już notek, gdyż część z nich w tajemniczych okolicznościach zaginęła :) Muszę też jeszcze pomyśleć nad kilkoma pomysłami, może część z nich jednak zdecyduję się zrealizować i tutaj umieścić, ale póki co... sza!

Podoba się Wam mój nowy-stary blog? ;)

wtorek, 6 września 2016

Teczka ze skarbami

Kilka miesięcy temu moja Babcia-ciocia, z uwagi na ciężką chorobę, musiała opuścić swój dom i zamieszkała w tzw. domu spokojnej starości. Niedługo potem dołączył do niej jej mąż i mój Wujek, który z uwagi na ponad 90 lat na karku nie dawał już sobie samemu rady. Kiedy ich wspólne mieszkanie opustoszało rodzina mego Wujka (zarówno moja Babcia-ciocia jak i Wujek w momencie brania ślubu byli wdowcami) szybciutko nas tam zaprosiła abyśmy zabrali wszystkie rzeczy po Babci tj. ubrania, dokumenty etc., no bo przecież ona już tam nie wróci, a im to na nic.