Mało czasu, mało chęci i weny do poszukiwań ostatnio - praca (i psychiczne maltretowanie się, że nic a nic się nie uczę) zdecydowanie doprowadzają mnie do kompletnego marazmu. No ale jak już się za coś wezmę to efekty są wielce owocne. :)
Jak wiecie, jednym z moich "celów" genealogicznych jest rozwikłanie zagadek linii Adamskich. Niestety mimo kolejnych zleconych kwerend we włocławskim archiwum nic nowego się nie dowiadywałem - a traciłem tylko pieniądze. Kolejne kowalskie księgi ASC, kolejne kowalskie księgi meldunkowe, kolejne przelewy i nic. Kompletnie nic.
Aż pewnego dnia pewna życzliwa dusza napisała do mnie e-mail zatytułowany "Akt zgonu Anieli Adamskiej!!!" (dla niewtajemniczonych - mojej prapraprababci). Serce mi zabiło od razu szybciej, adrenalina uderzyła do głowy, tyle czasu szukałem tego dokumentu. Już nawet na forach zacząłem pytać jak ugryźć problem miejsca i czasu jej zgonu - przypominam, że wg KLS Kowala miała ona umrzeć w tym mieście w 1891 r., niestety księgi ASC nic takiego nie wykazały.
