-->
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adamski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adamski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 października 2022

Nauczyciele w rodzinie

Przypadający na 14 października Dzień Edukacji Narodowej, czyli tzw. Dzień Nauczyciela, to w mojej rodzinie szczególny dzień. Wynika to z tego, że w linii mojej Mamy kilkoro przodków oraz krewnych było nauczycielami. 

Najstarszym przedstawicielem tego zaszczytnego zawodu był mój 3*pradziadek Józef Adamski (ok. 1820 r. - zm. ?). Niestety mimo wielu lat poszukiwań wiem o nim zastraszająco mało. Niestety, jako nauczyciel w szkołach elementarnych co jakiś czas przenosił się wraz z rodziną do innej miejscowości gdzie prowadzona była szkoła. Na chwilę obecną wiem jedynie, że uczył w latach 50-60tych XIX w. w szkołach w Głuszynie oraz Lubotyniu.


wtorek, 9 czerwca 2015

Przodkowie w łódzkich gazetach

Odkrywszy, że w łódzkich gazetach z okresu zaborów i międzywojennego mogę natrafić na wzmianki o moich przodkach zacząłem szukać dalszych zapisków ponad to co ostatnio znalazłem dzięki stronie genealogyindexer.org. Tym razem do pracy zaprzągłem najzwyczajniejszą w świecie googlowską wyszukiwarkę, która również całkiem dobrze wyszukuje określone hasła w materiałach zamieszczonych w bibliotekach cyfrowych. 

Dzięki temu natrafiłem na dalsze, jeszcze ciekawsze, teksty. :)

niedziela, 7 czerwca 2015

Festiwal Księżaków 2015

Od dłuższego czasu planowaliśmy z moją dziewczyną wyrwać się z miasta choćby na krótką wycieczkę. Okazja trafiła się przy okazji długiego czerwcowego weekendu, kiedy to pojechaliśmy sobie 4 czerwca do Łowicza. Uznaliśmy, że poza krótkimi pobytami tam nigdy nie mieliśmy okazji tak naprawdę zwiedzić tego miasta. Poza tym miała się tam odbyć procesja z okazji Bożego Ciała oraz Festiwal Księżaków. Po prostu nie mogło nas tam zabraknąć. :)

I tak z samego rana siedzieliśmy już w pociągu i po kilkudziesięciu minutach zmierzaliśmy z łowickiego dworca w kierunku Starego Rynku, a potem Nowego Rynku. Na obydwu rynkach powoli zaczynali zbierać się ludzie, rozkładały się kramy i warsztaty. Jednak do procesji i Pochodu Pasiaków było jeszcze kilka godzin. Poświęciliśmy ten czas na leniwe obejrzenie kramów oraz łowickich zabytków, pochodziliśmy sobie po spokojnych uliczkach i placykach. Generalnie relaks i kontemplacja okolicy. Wróciliśmy jednak do centrum na najważniejsze wydarzenia dnia, czyli procesję i pochód. :)

wtorek, 10 marca 2015

Znowu w archiwum (w końcu!)

Ponad rok nie odwiedzałem łódzkiego Archiwum Państwowego, zresztą w żadnym archiwum nie miałem okazji przez ten czas okazji zawitać (najbliżej mi było kilka tygodni temu gdy mijałem w drodze na Rynek Główny w Krakowie tamtejsze archiwum...). Niestety, praca zawodowa oraz różne inne obowiązki jakoś nie dawały mi możliwości skupienia się na przodkach i ich "sprawach". Cóż, rok w plecy. 

Na szczęście w końcu zebrałem się i pojechałem do łódzkiego AP. Potrzebowałem tylko jakiegoś zapalnika i czynnika motywującego. W tym przypadku siłą sprawczą była informacja z Wikipedii dotycząca, być może, mojego pradziadka. Być może, ale to naprawdę być może, mój pradziadek był przez prawie pół roku w 1945 r. dyrektorem liceum, którego jestem absolwentem. Jednak jest to bardzo duże "być może", gdyż praktycznie nie posiadam żadnych informacji dotyczących powojennej kariery zawodowej mojego pra... Mam spory zbiór dokumentów z II RP, ale z okresu po 1945 r. jedynie dwa dokumenty i dwie książki z dedykacjami. Dlatego informacja z Wiki całkowicie mnie zaskoczyła (najwidoczniej od 2012 r. ktoś uzupełnił stronę poświęconą mojemu LO) i zmusiła do podjęcia jakichś działań. I tak, po ponad rocznej przerwie, przekroczyłem dzisiaj progi łódzkiego AP. Oczywiście najpierw skontaktowałem się z Liceum, ale niestety nie posiadają tam żadnych dokumentów bądź fotografii z 1945 r.

piątek, 29 marca 2013

Adamskich ciąg dalszy - dyspensa. W końcu!

Ostatnio najbardziej zajmuje mnie linia nazwiska mojej Mamy, czyli rodzina Adamskich. Ostatnio pisałem jak udało się natrafić na włocławki ślad moich przodków z tej linii, dzisiaj zaś kilka słów o najnowszym dokumencie, który trafił w moje ręce. Mogę spokojnie powiedzieć, że to od niego zaczęła się moja przygoda z genealogią - i dopiero po blisko 3,5 roku od rozpoczęcia archiwalnych (i nie tylko) zabaw.

Zacznijmy więc od początku tę historię. Swoje zmagania z historią rodziny "na poważnie" rozpocząłem w połowie sierpnia 2009 roku. Wcześniej stworzyłem tylko prosty wywód przodków, który opatrzony stosownymi zdjęciami wisiał w moim pokoju. Żadnych poszukiwań, zbierania dokumentów, wypytywania rodziny przed 2009 r. nie było (może jedynie w zakresie posiadania jakichś zdjęć moich przodków, ale nic więcej). Dopiero w okresie wakacyjnym 3,5 roku temu zaczęła mi w głowie przeważać myśl "a może jednak zajrzeć do łódzkiego archiwum?". Być może nie myślałbym o tym specjalnie gdyby nie drobny epizod jaki wystąpił w mojej rodzinie.

wtorek, 1 stycznia 2013

Józef Antoni i Aniela Adamscy - szukam


Od bardzo długiego czasu staram się odnaleźć jakiekolwiek dokumenty związane z moimi 3*pradziadkami Józefem Antonim Adamskim i jego żoną Anielą zd. Markowską. Niestety przodkowie mobilni i tajemniczy byli i nijak nie dają się uchwycić. Może Forumowicze coś podpowiedzą albo gdzieś się na nich natknęli? Postaram się jak najdokładniej opisać i przedstawić co wiem o moich 3*pradziadkach.


Dokumenty ASC:

- październik 1851 r., Dąbrowa (par. Bytoń) - ur. Teodozji Adamskiej
* Józef Adamski, nauczyciel, 31 lat
* Aniela Marklawska, 24 lata
- lipiec 1854 r., Lubotyń (par. Lubotyń) - ur. Leona Adamskiego
* Józef Adamski, nauczyciel, 35 lat
* Angela Marklowska, 27 lat
- październik 1857 r., Lubotyń (par. Lubotyń) - ur. Leopolda Adamskiego
* Antoni Józef Adamski, nauczyciel, 37 lat
* Angela Morkloska, 29 lat
- kwiecień 1893 r., Łódź (par. św. Krzyża) - małż. Leopolda Adamskiego i Marianny Fornalskiej
* rodzice Leopolda Adamskiego - Józef Adamski i Aniela Marchlewska [zmarli]

środa, 1 sierpnia 2012

IPN - ciąg dalszy

Wakacje w połowie, a tu taka niespodzianka z łódzkiego IPN-u! Otrzymałem dzisiaj za ich pośrednictwem kilkanaście stron dokumentów odnalezionych w zasobach IPN Warszawa.

wtorek, 17 lipca 2012

Widzewska Fabryka Nici

Historia bliskiej memu sercu Widzewskiej Fabryce Nici, tzw. "Niciarki" sięga końca XIX wieku, a dokładniej roku 1892. To właśnie wtedy rozpoczęto budowę w podłódzkim Widzewie pierwszej na ziemiach polskich fabryki nici. Jej twórcami byli Juliusz Kunitzer, zwany również Królem Widzewa, oraz kupiec z Petersburga Lejzor Lourie.

Budowa wspaniałego i potężnego gmachu na "na 22 dziesięcinach i 777 sążniach" zajęła 5 lat i można by powiedzieć, że zakończyła się 17 lipca 1897 r. kiedy to zostało zawiązane "Towarzystwo Akcyjne Łódzkiej Manufaktury Niciarnianej" (spotkać się również można z nazwą "Towarzystwo Akcyjne Widzewskiej Fabryki Nici").

Budynek widzewskiej "Niciarki", jak ją potocznie nazywano (określano ją również mianem "Niciarni"), został postawiony z czerwonej cegły w stylu dominującym w tamtym okresie dla łódzkich budynków tego typu - przypomina bardziej warowną twierdzę (wpływają na to elementy elewacji, monumentalność całej budowli, dawniej również wysoki mur), niż fabrykę. Nie można jednak, mimo tego, odmówić manufakturze pewnego uroku przez to, że wygląda tak jak wygląda.

wtorek, 10 lipca 2012

Prawo jazdy

Tak, w końcu zapisałem się na kurs prawa jazdy! Dzielnie się dzisiaj stawiłem w szkole jazdy i jakoś przetrwałem badania lekarskie, zapłacenie za kurs i pierwsze zajęcia teoretyczne - nie było łatwo po 8h godzinach pracy, ale jakoś przetrwałem i nawet nie zasnąłem. :)

Pomyśleć tylko, że niemalże równo rok temu zainteresowałem się kwestią ewentualnie zachowanych akt kierowców, znajdujących się w zasobach łódzkiego Wydziału Praw Jazdy i Rejestracji Pojazdów. Jak to czasem śmiesznie się ten los układa - w jednym roku szuka się pozostałości po przodkach w postaci konkretnych dokumentów, w kolejnym (całkiem przypadkowo) samemu zaczyna się tworzyć dokumenty tego typu, ale już dotyczące własnej osoby... :)

Teraz chwila na przedstawienie historii prawa jazdy.

piątek, 15 czerwca 2012

Najbliższe półrocze

Trzeba planować co chce się odnaleźć - jakie dokumenty, kogo dotyczące, gdzie mogące się znajdywać. Uważam, że szukanie trochę tu, trochę tam, troszkę tej rodziny, troszkę tamtej wprowadza tylko chaos i poczucie ciągłego zagubienia. Człowiek musi mieć przed sobą jakiś konkret, do którego dąży i który chce osiągnąć bo inaczej zginie wśród swoich przodków pochodzących z różnych linii i gałęzi.

Dlatego też w najbliższym półroczu chciałbym dotrzeć do pewnych dokumentów, odnaleźć je i być może dzięki nim ruszyć dalej w swojej przygodzie genealogicznej.

czwartek, 14 czerwca 2012

"Noc Muzeów" 2012 i jej niespodziewane efekty

Nocą z 19 na 20 maja w wiele polskich i zagranicznych miast zostało opanowane przez tłumy ludzi, którzy postanowili wziąć udział w kolejnej  "Nocy Muzeów". Nie po raz pierwszy skorzystałem z okazji i wybrałem się na wieczorno-nocny spacer po łódzkich obiektach, które zdecydowały się na otworzenie swych drzwi w tę szczególną noc.

Jednym z miejsc, które można było zwiedzić był łódzki Oddział Instytutu Pamięci Narodowej znajdujący się przy ul. Elizy Orzeszkowej 31/35. Z racji tego, że w tym roku drugi raz miałem przyjemność zwiedzać magazyny łódzkiego IPN-u, wycieczka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak w 2010 roku - kiedy to pierwszy raz zawitałem w progach tej instytucji. Pamiętam, że przy okazji pierwszej wizyty ogromne wrażenie zrobił na mnie magazyn pełen teczek poukładanych na tych charakterystycznych przesuwanych regałach. Coś fascynującego i przerażającego zarazem.

środa, 21 marca 2012

Co kryją Księgi Ludności Niestałej m. Łodzi...

Co za szczęście, że łódzkie archiwum w jeden dzień pracuje później (bo aż do 18:00)! Gdyby nie to nie mógłbym w ogóle do niego zaglądać - a tak to chociaż raz w tygodniu, po pracy, mogę te 1,5-2h poświęcić na poszukiwania. :)

Wczoraj również zawitałem do pracowni naukowej archiwum - w zeszłym tygodniu zamówiłem kilka rzeczy do przejrzenia i wprost nie mogłem się doczekać godziny kiedy w końcu będę mógł się zagłębić w zachowane dokumenty.

A było co przeglądać gdyż zamówiłem skorowidze do KLS-ów m. Łodzi dla nazwiska "Adamski" i "Janecki" oraz Księgi Ludności Niestałej m. Łodzi z lat 1891-1893 (w tej materii zupełna dla mnie nowość - nigdy wcześniej nie korzystałem z zespołu KLNS-ów).

środa, 18 stycznia 2012

"przynależny do gminy Kowal powiatu włocławskiego"

Taki oto zapis znalazłem dwa lata temu w akcie zgonu mego prapradziadka, Leopolda Adamskiego. Szkopuł w tym, że mój przodek urodził się w Lubotyniu (powiat kolski) - czyli w odległości około 40 km na zachód od Kowala. Później zaś, co najmniej od 1893 r. (ożenił się wtedy), mieszkał w mieście Łodzi i tutaj w 1940 r. zmarł. Skąd więc ten zapis o Kowalu?

Swoje genealogiczne śledztwo zacząłem od wypytania najbliższych. Mama (nota bene de domo Adamska), oraz Babcia za dużo mi nie pomogły. Jedyne co były w stanie powiedzieć to to, że mój Dziadek - wnuk Leopolda, bardzo dawno temu w czasie wakacyjnej podróży nad morze, w trakcie przejeżdżania przez Kowal wspominał iż stąd wywodzi się jego rodzina - a przynajmniej tak słyszał od swego taty. Hmm... Rodzinna legenda - historia godna zapamiętania i odnotowania, ale wymagająca zweryfikowania w dokumentach. Odłożyłem tę sprawę na później.

piątek, 23 grudnia 2011

Odpowiedź z Niemiec

Widzę, że mój blog zamienia się powolutku w dziennik. :) Może to i dobrze, że mam o czym pisać i czym się dzielić - z drugiej strony zaś uważam, że co za dużo to niezdrowo.
Na razie musi być nieco niezdrowo. ;)

Dzisiaj, nieco po południu - w przerwie między smażeniem karpia a szykowaniem makowca, miałem chwilkę aby podejść do komputera i sprawdzić pocztę. Ku mojemu zaskoczeniu otrzymałem odpowiedzi na dwa moje ostatnie e-maile, które miałem przyjemność wysłać przedwczoraj do jednego z Standesamtów z Szlewzig-Holsztynu oraz do Muzeum Dachau. Pomyśleć, że z naszych USC czeka się na odpowiedź tydzień albo i jeszcze dłużej. Ehhh...

środa, 21 grudnia 2011

Przedświąteczne niespodzianki

Kilka dni do Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia, więc Święty Mikołaj pewnie już sanie czyści i ostatnie prezenty do worka pakuje. Nic tylko cierpliwie czekań na pierwszą gwiazdkę i górę podarków pod pięknie przystrojoną choinką!

Na szczęście nie tylko Święty Mikołaj przynosi prezenty. A ostatnie dni wręcz obfitowały u mnie w niespodziewane podarki.

Po pierwsze, odnalazłem, dzięki stronie Pana Włodzimierza, nekrolog mego Pradziadka - pisałem kilka dni temu o tym.

niedziela, 2 października 2011

Radości, problemy i smutki...

Wydaje mi się, że każdy kto zajmuje się poszukiwaniem swych korzeni, swych przodków i krewnych przechodzi ciągle przez ten sam schemat: radość - problem - smutek. Radość - bo coś/kogoś odnaleźliśmy; Problem - bo mimo to, że coś/kogoś odnaleźliśmy pojawiły się nowe pytania; Smutek - bo pojawiły się nowe pytania, na które nie znamy odpowiedzi i nie wiemy gdzie jej szukać. I tak w kółko. :)

Kilka ostatnich dni właśnie tak u mnie wyglądały z racji tego, że dotarły do mnie pewne informacje. Było to tak...

niedziela, 25 września 2011

Rodzinne problemy - czyli gdzie szukać pradziadka?

Każdy kto zajmuje się poszukiwaniem śladów po swoich przodkach, stara się prześledzić ich losy i odnaleźć jakieś pamiątki po, często zapomnianych, krewnych, posiada w swoich "drzewkach" linie, które nastręczają ogromnych problemów.

Powody tych kłopotów są różne - duża mobilność przodków bądź krewnych, zawieruchy wojenne, emigracyjne wycieczki na inne kontynenty etc. etc. Nie ułatwia to poznawania historii naszych rodzin, ale nikt nie mówił, że genealogia będzie łatwym, prostym i przyjemnym hobby. ;)

U mnie też są takie linie w wywodzie, których od blisko roku-półtora nie mogę nijak ruszyć. Wiem, że przodkowie żyli na pewno, znam pewne podstawowe dane, ale... to nie wystarcza aby odnaleźć miejsca gdzie się urodzili, weszli w związku małżeńskie, zmarli.