Szczęśliwie i wyjątkowo miałem dzisiaj cały wolny - w sam raz na spędzenie go w łódzkim AP. :) Trochę czasu na przygotowanie się do wizyty w weekend, niecierpliwy poniedziałek i z samego wtorkowego rana można było brać się do pracy! Tej zaś miałem nie mało - przynajmniej tak wyszło "w praniu", gdyż pierwotnie zamierzałem tylko pójść na 3-4 godzinki i cyknąć kilka fotografii dokumentów, które miałem już wynotowane przy okazji poprzednich, jeszcze przedwakacyjnych, poszukiwań.
Okazało się jednak, że mój ambitny plan nie uda się zrealizować, gdyż 3,5 godziny poświęciłem na dokładne przekopanie się przez parafię rzym-kat w Drużbinie, gdzie w pierwszej połowie XIX wieku przyszło żyć moim przodkom. Efekt tych kilkuset minut pracy - do wywodu przodków udało mi się dodać aż 4 osoby, poza tym odnalazłem 8 nowych dokumentów. Ileż nieznanych informacji, ileż radości i zadowolenia! :)