-->

środa, 18 stycznia 2012

"przynależny do gminy Kowal powiatu włocławskiego"

Taki oto zapis znalazłem dwa lata temu w akcie zgonu mego prapradziadka, Leopolda Adamskiego. Szkopuł w tym, że mój przodek urodził się w Lubotyniu (powiat kolski) - czyli w odległości około 40 km na zachód od Kowala. Później zaś, co najmniej od 1893 r. (ożenił się wtedy), mieszkał w mieście Łodzi i tutaj w 1940 r. zmarł. Skąd więc ten zapis o Kowalu?

Swoje genealogiczne śledztwo zacząłem od wypytania najbliższych. Mama (nota bene de domo Adamska), oraz Babcia za dużo mi nie pomogły. Jedyne co były w stanie powiedzieć to to, że mój Dziadek - wnuk Leopolda, bardzo dawno temu w czasie wakacyjnej podróży nad morze, w trakcie przejeżdżania przez Kowal wspominał iż stąd wywodzi się jego rodzina - a przynajmniej tak słyszał od swego taty. Hmm... Rodzinna legenda - historia godna zapamiętania i odnotowania, ale wymagająca zweryfikowania w dokumentach. Odłożyłem tę sprawę na później.

wtorek, 10 stycznia 2012

Nowe indeksy

Przed chwilą przesłałem do Geneteki i Poznań Project trochę indeksów.
Mam nadzieję, że przesłany materiał zostanie szybko udostępniony przez Administratorów owych genealogicznych baz danych. :)

Do Geneteki trafiły:
1. Parafia rzym-kat Miłkowice:
- urodzenia z lat 1808-1837
- małżeństwa z lat  1818-1837
- zgony z lat 1808-1837
łącznie 1528 indeksów

piątek, 6 stycznia 2012

Gdzie nasz przodek mieszkał - kilka słów o mapach

Wędrując między archiwalnymi księgami i dokumentami tam zapisanymi zawsze zastanawiałem się jak mógł wyglądać świat, który oglądali moi przodkowie. Dumałem nad tym, czy daleko mieli do sądu, karczmy, dworu. Czy ich wieś otoczona była lasami, czy też raczej stała w szczerym polu.

Odpowiedzi na pytania tego typu częściowo mogą nam udzielić mapy sporządzane w okresie kiedy to żyli, pracowali i umierali nasi krewni. Chciałbym Drogim Czytelnikom zaprezentować kilka takich właśnie map - być może któraś pomoże urealnić miejsce zamieszkania rodzin.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Księga Ludności Stałej wsi Przewóz Młyny Strachockie (pow. turecki)

I ostatnia część - KLS Przewozu Młyny Strachockie.

Tradycyjnie już, przedstawiam system jakim posługiwałem się przy przepisywaniu informacji z księgi ludności stałej:

numer domu + rodzaj domu (numer karty)
głowa rodziny (data i miejsce urodzenia)
żona głowy rodziny (data i miejsce urodzenia)
+ dalsze osoby [najczęściej dzieci bądź służba, ale czasem również krewni, zięciowie, synowe i wnuki]

Jak widać nie są to pełne dane, gdyż wynotowałem tylko głowy poszczególnych rodzin (+ dane o żonie).

Księga Ludności Stałej wsi Zaspy Miłkowskie (pow. turecki)

Kolejna, przedostatnia, część sporządzonego przeze mnie wypisu z KLS-ów. Dzisiaj czas na wieś Zaspy Miłkowskie. Taki mały, spóźniony, świąteczny prezent. :)


Dla przypomnienia, przedstawiam system jakim posługiwałem się przy przepisywaniu informacji z księgi ludności stałej:

numer domu + rodzaj domu (numer karty)
głowa rodziny (data i miejsce urodzenia)
żona głowy rodziny (data i miejsce urodzenia)
+ dalsze osoby [najczęściej dzieci bądź służba, ale czasem również krewni, zięciowie, synowe i wnuki]

sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

Chciałbym wszystkim Czytelnikom życzyć przede wszystkim zdrowych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia! Byście spędzili je w spokojnej, miłej i pogodnej atmosferze!

!! WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA !!


życzy,
Bartłomiej Czyżewski wraz z Rodziną

piątek, 23 grudnia 2011

Odpowiedź z Niemiec

Widzę, że mój blog zamienia się powolutku w dziennik. :) Może to i dobrze, że mam o czym pisać i czym się dzielić - z drugiej strony zaś uważam, że co za dużo to niezdrowo.
Na razie musi być nieco niezdrowo. ;)

Dzisiaj, nieco po południu - w przerwie między smażeniem karpia a szykowaniem makowca, miałem chwilkę aby podejść do komputera i sprawdzić pocztę. Ku mojemu zaskoczeniu otrzymałem odpowiedzi na dwa moje ostatnie e-maile, które miałem przyjemność wysłać przedwczoraj do jednego z Standesamtów z Szlewzig-Holsztynu oraz do Muzeum Dachau. Pomyśleć, że z naszych USC czeka się na odpowiedź tydzień albo i jeszcze dłużej. Ehhh...